Czego nauczyłam się w Azji w kwestiach CIAŁA i ZDROWIA

body clockDziś w pracy czułam się wykończona. Sama sobie jestem winna: zbyt wielu aktywnościom się ostatnio oddawałam i zarywałam noce. Organizm od wczoraj protestuje na sam zapach kawy, gdyż dostał jej ostatnio za wiele. Po południu zmęczenie i totalny brak energii zajadałam czekoladą, żeby choć na chwilę się pobudzić i wytrwać chociaż do 5.30 na jakotakich obrotach. Marzyłam o tym żeby teleportować się do domu, rzucić się na łóżko i tak sobie wegetować aż energia powróci. (Nie)stety dziś również miałam umówioną już od paru miesięcy kolację z kolegą z biura w Sydney i podczas gdy cały mój zespół jest poza Singapurem, tylko ja mogłam ich reprezentować w dość ważnej dla mnie kwestii. Czułam, że jeśli się nie wyciszę a zarazem nie pobudzę, to nawet jeśli na kolację pójdę, pożytku tam ze mnie nie będzie. Z pomocą przyszedł mi karnet na jogę.

Ledwo dowlokłam się do studia jogi na zajęcia z Vinyasa czyli równowagi ciała i pracy z oddechem (zgodnie z opisem zajęć). Patrząc z boku możnaby pomyśleć, że przed 60 min powtarzaliśmy zaledwie kilka prostych skrętów. Mimo to wyszłam z zajęć mokra, szczęśliwa, spokojna i pobudzona w jednym. Byłam jak NOWONARODZONA. Kolacja udałą się świetnie, moje zdolności percepcji były lepsze niż bo najlepszej kawie.

Zaskakujące jak czasem „przypadki” składają się w całość. Dziś rano Shan Shan, czyli najlepsza moja tu koleżanka, Chinka, ni stąd ni z owąd wysłała mi powyższe zdjęcie. Po kolacji szef kuchni (restauracja hinduska) uraczył nas zestawem przypraw i ziół jako „deser” na poprawę trawienia po sytym posiłku. To wszystko sprawiło, że zaświeciła mi się nad głową żarówka „ile ja tutaj nauczyłam się o zdrowiu i ciele bez szczególnego interesowania się tym tematem”!

Pierwszego dnia tutaj gdy właściciel mieszkania pokazywał mi okolicę, wskazał na „aptekę”, a raczej sklep z różnymi specjałami medycyny azjatyckiej i powiedział „cokolwiek będzie Ci się działo, idź tam, oni leczą przyczyny a nie objawy”. Singapur obok aptek ma właśnie takie drogerie z naturalnymi specifikami na każdą dolegliwość. Pisałam właścicielowi o moim przeziębieniu, które dopadło mnie przed powrotem z Polski, a on na to” „a pijesz wystarczająco wody? pij więcej!”.

Wiele osób zadaje mi pytanie, które zawsze zadawałam też sobie sama: jak Azjatki to robią, że są tak szczupłe i mają tak idealną skórę i włosy. Dlaczego kobiety się nie starzeją i nawet po ciąży czy menopauzie, nie tyją? Oczywiście uogólniam tu, bo są i grubi i pomarszczeni, jest i trądzik i wypadające włosy, ale prawda jest taka, że przeciętny Azjata/ Azjatka są szczuplejsi, mają zdrową skórę i błyszczące włosy. Na pewno w dużym stopniu decydują o tym geny, ale w niemałym również ich podejście do własnego ciała.

Przez ponad 3 miesiące pobytu tutaj i codziennego jedzenia poza domem nie widziałam, żeby ktoś objadał się do granic możliwości. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ilość osób pijanych lub widocznie pod wpływem. Nie spotkałam wśród ludzi, z którymi pracuję osoby, która notorycznie chodziłaby późno spać jak ja. Często jak opowiadam o swoich planach słyszę komentarz „ile Ty masz różnych aktywności” (to akurat słyszę całe życie, ale tutaj uwierzcie, że je ograniczyłam!) Mam nieodparte wrażenie, że tutaj panuje kultura UMIARU. W jedzeniu, piciu, przemęczaniu się. To co widzę, to ludzi zwracających uwagę na to, co jedzą, piją, jakich przypraw dodają. Dbających o regularną aktywność fizyczną, ale nie jest to wyciskanie siódmych potów na bieżni tylko „mniej intensywne” sporty jak joga, pilates, badminton czy rekreacyjne pływanie lub tenis raz na tydzień. Na zajęcia jogi przychodzą pary (mam na myśli, że nie jest to aktywność wyłącznie babska), panowie z brzuszkiem (znacząco mniejszym od europejskiego) i panie które w wieku 50-60 lat wykonują bez problemy postury, do których ja się nawet nie przymierzam. Umiar przejawia się też w eliminacji niepotrzebnego stresu do minimum, przez co Azjaci może wydają się być flegmatyczni, nie jest to natomiast flegma czy nieśmiałość, lecz spokój. To co przede wszystkim mnie uderza to świadomość własnego ciała. Żadnych objawów się nie bagatelizuje. Azjata prędzej pomyśli, że boli go głowa, bo za dużo ostatnio pracuje, czy też Azjatka, że nasila jej się trądzik, bo źle ostatnio jadła lub naraża się na za dużo „toksyn”, zanim wezmą się za apapy czy kosmetyki. Włosy czy cerę jak wszystkie schorzenia w pierwszej kolejności leczy się od wewnątrz dostarczaniem sobie odpowiednich substancji w postaci pożywienia, w drugiej poprzez regularną i sumienną pielęgnację, która jest jak rytuał. Pewnie dlatego też tyle się tutaj mówi o jedzeniu (Ciągle!), zabiegach pielęgnacyjnych i różnych naturalnych specyfikach i sposobach. To nie są zachcianki, to są tutejsze sposoby na witalność, piękno, zdrowie i dobre samopoczucie.

Przede mną dużo pracy, żeby odbudować własny cykl organizmu, gdyż właśnie go zaburzam pisząc bloga. Cóż mój osobisty i nieuniwersalny zegar od 22 do 2 nad ranem nie od dziś wskazuje największą wenę.

Aś.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s