Pół roku :)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W czwartek minęło 6 miesięcy odkąd wylądowałam w Singapurze.

Każdego dnia byłam i jestem coraz bardziej pewna, że szansa i decyzja o wyjeździe tu to najlepsze co mogło mi się przytrafić.

Przed okresem tych sześciu ostatnich miesięcy byłam AZJOSCEPTYKIEM i azjoignorantem. Byłam uprzedzona. Nie interesowałam się ani kulturą, ani polityką Azji, ani nie przyciągali mnie ludzie. Myślałam o wyjeździe do Kanady, zaproponowano mi Singapur. GDY JESTEŚ WOBEC CZEGOŚ SCEPTYCZNY, SKONFRONTUJ SIĘ Z TYM. Tego właśnie nauczyłam się, i…

… to było fantastyczne 6 miesięcy. Muszę przyznać, że w żadnych miejscu, w którym do tej pory mieszkałam (a było ich kilka) nie czułam się tak dobrze i nie zaaklimatyzowałam się tak szybko. Kluczowe czynniki to na pewno ludzie i słońce i wygoda…

Nie, nie myślę, że to moje miejsce na ziemi i nie planuję zostać tu na całe życie. Ani nawet dłużej niż na kilka lat. Czuję, że jest to miejsce dla mnie na tym etapie życia, na którym właśnie się znajduję.

Za co tak uwielbiam Singapur? (kolejność przypadkowa)

  • za to co Singapur jako miasto ma to zaoferowania. Jest dokładnie w moim stylu. Nie za duże (godzina wystarczy żeby przejechać miasto komunikacją publiczną wzdłuż lub wszerz), z doskonale zorganizowaną komunikacją, która pozwala się wszędzie szybko dostać, a mimo to ma klimat prawdziwej METROPOLII. Cokolwiek przyjdzie Ci do głowy, że chciałbyś właśnie zrobić, zobaczyć, zjeść czy przeżyć: znajdziesz to tu.
    Ja, pochodząc z małego miasteczka, bardzo cenie sobie SPOKÓJ i tutaj go mam. Nawet w samym centrum mniej jest ruchu, tłoku niż w Krakowie czy Genewie. Jest po prostu przyjemnie, nawet w godzinie szczytu. Myślę, że wynika to też w kultury wzajemnego respektu. Ludzie nie pchają się, nie prześcigają, nie starają się być pierwsi i dzięki temu nie czuć tu wielkomiejskiego chaosu….
  • i a propos, największym highlightem Singapuru, największą pozytywną niespodzianką dla mnie są LUDZIE. Wstydzę się, jak byłam do nich uprzedzona przed przyjazdem tutaj. Wspominałam już i wspomnę jeszcze wielokrotnie, jak nie wierzyłam koledze, który studiował w Singapurze i przed przyjazdem tutaj powiedział mi „w Singapurze przekonasz się jakimi europejczycy są egoistami i poczujesz różnicę”. Teraz przyznaję mu zupełną rację.
    Tak, wszędzie są ludzie tacy i tacy: egoiści i pomocni, otwarci i zamknięci, dobrzy i źli. Ale mowa tu o przeciętnej osobie. Przeciętna osoba w Singapurze (celowo nie używam określenia „przeciętny Singapurczyk, bo w Singapurze ma się przede wszystkim do czynienia z osobami z różnych stron Azji i niewielu z nich posiada singapurski paszport) jest PRZYJAŹNIE NASTAWIONA, POMOCNA, ZAINTERESOWANA drugą osobą. Od pierwszego dnia tutaj miałam wokół siebie wiele osób, które chciały mi pomóc, zabrać tu czy tam, pokazać, wytłumaczyć itp. Kontakty, które przez te 6 miesięcy nawiązałam są głębokie i NIE POWIERZCHOWNE… W Genewie na palcach jednej ręki mogłabym policzyć znajomych, z którymi przez 2 lata poruszyłam głębsze tematy niż : praca, ubrania, imprezy i wakacje. Jak bardzo mnie to męczyło. Tutaj nawet przy piwie i nawet z ludźmi z biura staczam mnóstwo ciekawych i wzbogacających rozmów. Bez względu na to, czy są to moi rówieśnicy, czy dyrektorzy w wieku moich rodziców.
    OTWARTOŚĆ ceniłam sobie w Hiszpanii, natomiast tutaj spotkałam się z zupełnie inną, lepszej jakości otwartością. W Hiszpanii, którą uwielbiam, w kilka godzin i w bardzo spontaniczny sposób spotkasz ludzi, z którymi spędzisz czas, pośmiejesz się i nie będziesz czuć się samotny… gdy z nimi jesteś. Gdy będzie Ci źle, tacy znajomi znikają. Tutaj przekonałam się, że gdy coś mi się stanie lub gdy będę miała gorszy dzień, ktoś przy mnie zawsze jest i mogę na wiele bliższych lub dalszych osób liczyć, pomogą mi zupełnie bezinteresownie (podkreślam jeszcze raz, że nie mówię o Singapurczykach, tylko o międzynarodowej społeczności, która mnie otacza: pochodzi z różnych stron Azji i na palcach jednej ręki można policzyć ludzi z innych kontynentów).
  • za TOLERANCJĘ. Żyje tu prawdziwa MIESZANKA KULTUROWA jakiej myślę, że w żadnym innym miejscu świata nie można spotkać, a na pewno nie można spotkać żyjącej w tak doskonałej SYMBIOZIE. Singapur jest dla mnie wzorem tolerancji. Nie słyszałam, żeby ktoś był tutaj poniżany, prześladowany, dyskryminowani. Żyją wokół siebie wszystkie rasy, religie: chrześcijaństwo, buddyzm, islam. Obchodzi się zarówno Boże Narodzenie, Chiński Nowy Rok jak i zupełnie normalne jest że ludzie wokół ciebie przestrzegają postu w ramadan. Takiej tolerancji wiele krajów o jednej rasie i religii może pozazdrościć
  • za KONTRAST nowoczesności z tradycją. W centrum finansowym zachowane są tradycyjne małe domki, pozostałości po architekturze kolonializmu. Między nowoczesnymi blokami znajdziesz buddyjską świątynię. Na środku osiedla zobaczysz celebracje tradycyjnych kultów. Kupisz tkaniny z Indii, burkę czy DVD z filmami Bollywood czy lekarstwa medycyny chińskiej.
  • za TEMPERAMENT TEGO MIASTA. I znowu porównam do Hiszpanii, którą tak uwielbiam i myślałam, że tak żywych miast nigdzie indziej nie znajdę, natomiast… W Singapurze codziennie spotkasz ludzie w restauracjach, barach na ulicy, cieszących się swoim towarzystwem i wspólnym czasem. Każdego dnia tygodnia natkniesz się na bar ze wspaniała muzyka na żywo (tutaj i tutaj filmiki z mojego ulubionego miejsca z muzyką na żywo do wczesnych godzin porannych 🙂 ) lub znajdziesz zajęcia sportowe na świeżym powietrzu i z reguły za darmo.
  • za POGODĘ. Jest to kwestia subiektywna, gdyż Azjaci bardzo na klimat narzekają, a Europejczycy z reguły się nim zachwycają, jak ja. Zapomniałam do czego służą prognozy pogody. Pogoda jest tutaj codziennie taka sama, nieustanne lato. Jak bardzo ułatwia to życie, gdy nie muszę się zastanawiać co jutro założę do pracy w przypadku gdy będzie 10 stopni, a może 25, a może będzie padać. Do tego słońce odgrywa kluczową role w produkcji moich hormonów szczęścia.
    Tak, pocę się 24 godziny na dobę, nawet gdy śpię i trudno dotrzeć suchym do pracy, po przejście kilku kroków do metra już wywołuje siódme poty. Mi to natomiast w ogóle nie przeszkadza, szczególnie gdy mam okazje zmarznąć przy klimatyzacji w biurze lub wskoczyć do basenu pod domem.
  • za NATURĘ: REZERWATY PRZYRODY (w których zobaczysz na wyciągnięcie ręki WARANY, KROKODYLE czy WĘŻE), cudowne PARKI i WYBRZEŻE (brudne, bo portowe, natomiast siedzenie na plaży z widokiem na statki i wyspy Indonezji oraz dostęp do różnego rodzaju sportów wodnych jest gwarantowany)
  • za JEDZENIE (Singapurczyk wspomniałby o tym w pierwszej kolejności, ja natomiast wspomnę na końcu 🙂 ) PYSZNE JEST TUTAJ WSZYSTKO z wyjątkiem gdy… jest niezjadliwe. Dokładnie obrazuje to opowieść Gosi, która po pobycie u mnie opowiadała jak pyszne jest tutaj jedzenie i gdy inni starali się dopytywać co dokładnie jest takie dobre, odpowiadała, że po prostu cokolwiek i gdziekolwiek zamówisz na śniadanie, obiad, deser czy kolacje jest po prostu przepyszne i do tego stosunkowo tanie.
    Osiedlowe budki z jedzeniem za parę dolarów zasługują na maksimum gwiazdek Michelin.
    Wyjątek stanowi tylko to, co czasem przez przypadek zdarzy mi się zamówić i zostaje nietknięte, bo nie zjem nigdy rybiej głowy, kurzych łapek, jelit i uszu świni czy zarodków kurczaka…
  • za OWOCE: świeże ananasy, mango, mangostany, liczi, pitaje, rambutany, karambole i świeżą wodę kokosową pitą prosto z owocu kokosa. NIE za duriana 🙂
  • za BLISKOŚĆ WIELU PIĘKNYCH MIEJSC gdzie można tanio dolecieć nawet na weekend. Malezja, Tajlandia, Indonezja, Birma, Laos, Kambodża, Sri Lanka, Filipiny, Wietnam, Hongkong a nawet Australia czy Korea. W wielu już byłam, w wielu jeszcze w tym roku będę. Podziwiam tam cuda i jest to wspaniale doświadczenie dzięki któremu mój podróżniczy głód i natura odkrywcy zostają zaspokojone.

Teraz pozostaje trzymać kciuki i modlić się (tu liczę na wasze wsparcie!), żeby moja przygoda z Singapurem potrwała jeszcze wiele miesięcy.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Pół roku :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s