O motywacji

 

Bildschirmfoto 2016-01-23 um 11.39.15NARESZCIE mogę podzielić się publicznie tą wiadomością. Mając w jednej ręce podpisane kontrakty i w drugiej pozwolenia na pracę, chciałam ogłosić wszem i wobec, że AsiainAsia kontynuować i rozbudowywać będzie swoją działalność gdyż zostajemy w Singapurze co najmniej do końca roku!!!

 

Co w tym niezwykłego…

… to, że kontrakty podpisane są z pracodawcami naszych marzeń i są szczytem naszych obecnych aspiracji zawodowych

… to, że przez ostatnie 10 miesięcy sytuacja komplikowała się kilkanaście razy i nasza przyszłość w Singapurze stawała pod znakiem zapytania

… to, że nie było łatwo i nie obyło się bez naszej konsekwencji w dążeniu do celu i motywacji

 

… i właśnie o tym chcę powiedzieć dziś trochę więcej…

 

Nie jest to największy sukces na świecie, bo nie zostaliśmy dyrektorami i nie dokonaliśmy żadnego przełomowego odkrycia, ale wysokość sukcesu mierzy się od poziomu startowego. Więc startowaliśmy kilka miesięcy temu z miejsca, gdzie nikt nie dawał nam na pracę większych szans.

Obiektywnie, nasz sukces niewielki ma wpływ na przyszłość ludzkości, ale wielkość sukcesu mierzy się tym co dla ciebie znaczy. Nie osiągamy sukcesów dla nikogo innego poza sobą samym. Nawet Bóg nie wymaga od nas żadnego sukcesu, a inni nie będą nas kochać ani więcej ani mniej, a zamiast podziwu możemy spotkać się z reakcją zupełnie odwrotną…

Gdybym widziała szklankę do połowy pustą, to co widziałabym?  Że jest to umowa na czas określony. Że po kilku latach w firmie mogłabym dostać awans i zarabiać więcej. A co widzę? Że miałam być bez pracy, a jeśli miałam ją mieć, to za pensję o połowę niższą i u przeciętnego pracodawcy, po to tylko, żeby robić cokolwiek. To jak patrzymy na to, co nam się przytrafia, jest wyborem.

Mów czego potrzebujesz, bo nie masz tego wypisanego na czole.

U mnie w firmie to co przytrafiło się mi uważa się za niemożliwe. Na propozycje pracy należy czekać, czekać i ciężko pracować, a gdy „z góry” otrzymuje się negatywną odpowiedź, to się z tym nie walczy. 

Co powiedziała osoba „u władzy” gdy ja, najniższy rangą pracownik przyszłam do niej zapytać, co radzi w mojej sytuacji? Że mam jej wsparcie, bo właśnie tak należy szukać pracy: mówiąc czego się chce. Szukanie pracy to reklama samego siebie.

Reklama z pewnością opiera się na ciężkiej i sumiennej pracy, natomiast nie może się tylko do niej ograniczać.  Swoje talenty trzeba umieć sprzedać.

Twoja praca nie obejmuje tylko zadań wspomnianych w opisie stanowiska.

Praca opiera się na kontaktach z ludźmi i budowaniu wizerunku. W swojej pierwszej pracy (dzisiaj robię to rzadziej, chociaż zdarza mi się nadal) robiłam często bilans dnia. Spisywałam co powinnam zmienić w podejściu do pracy, w sposobie komunikacji z innymi, ustalałam priorytety, wyznaczałam cele i moje słabości, nad którymi chcę pracować. Z dnia na dzień wydawało się, że nic się nie zmienia, ale z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dojrzałam zawodowo. I wiem, że za 10 lat będę myśleć podobnie porównując siebie z dzisiejszą mną.

Do tego: determinacja. Dokoła słyszałam rady: daj sobie spokój, zaakceptuj sytuacje jaką jest. Nie załamywałam się, bo miałam już w głowie mnóstwo (jak to ja 🙂 ) „planów b”: naukę chińskiego, studia, skupienie się na blogu… Więc zaakceptowałabym bez problemu, że jest jak jest, ale dopóki mam pewności, że zrobiłam co w mojej mocy, nie poddam się.

Co zadecydowało o tym, że dostałam pracę? Że nie bałam się podejść bezpośrednio do osób, do których się nie podchodzi i nie bałam się zawrócić im głowy swoją sprawą. Nawet dyrektor, prezydent czy król to ludzie, tak normalni jak ja i ty. W związku z tym, jak każdy oczywiście mogą okazać się zwykłymi dupkami… lub mogę cię po prostu zrozumieć. Co masz do stracenia?

Jak to powiedział mój przyjaciel, ta sytuacja to uwieńczenie całej mojej filozofii i podejścia.

Filozofii, która opiera się na tym, że z warto rozmawiać, a przede wszystkim słuchać. Bo nigdy nie wiesz co cennego może się w zasłyszanym komunikacie znaleźć. Może cenna wskazówka, rada, która wszystko zmieni. Warto budować dobre relacje i nie po to, żeby coś dzięki nim osiągnąć, ale tylko dlatego, że lepiej żyje się w przyjemnej atmosferze. Warto posilić się na uśmiech, który nie kosztuje nic, a warto właśnie z tym uśmiechem być zapamiętanym.

Filozofia, że motywację warto zachować aż do końca. Nic nie zwalnia cię z bycia dobrym na co dzień, nawet gdy wszystko się wali. Bo nigdy nie wiesz gdzie ktoś cie zauważy i doceni. Czy uwierzycie, że gdy jako studentka łapałam dorywcze wakacyjne prace sprzątaczki, ale nie wahałam się wspominać, że tak naprawdę, to kończę studia ekonomiczne… zaproponowano mi pracę w zawodzie, o której marzyłam ?!

Jak nauczyłam się 4 języków obcych? Właśnie tak, że chciałam w nich mówić i metodą prób i błędów próbowałam, aż do skutku.

Jak trafiłam do Singapuru ? Powiedziałam swoim przełożonym, że chciałabym wyjechać gdzieś dalej… Oni zaskoczeni, bo nie spodziewali się, że chcę zrezygnować ze stabilnego szwajcarskiego życia blisko ukochanego, kilka dni później zaproponowali mi Singapur. Nie było by mnie tu, gdybym się nie zawahała mówić o tym, czego chcę.

Nie mówię, że masz wyjechać na koniec świata, zdobyć pracę marzeń czy nauczyć się kolejnego języka. Może twoim sukcesem będzie to, że przebiegniesz maraton, może zdecydujesz się na dziecko, może zakończysz toksyczną relację, a może zrobisz coś dla siebie czego długo sobie odmawiałeś… 

Tak, walcząc o swoje narazisz się. Im wyżej się wspinasz, im bardziej stajesz się widoczny, tym częściej spotkasz się z niechęcią i zazdrością. Pewnie i ten wpis wywołuje u niejednego podobne reakcje, krytykę, oburzenie czy szyderstwo. I co z tego?! jeśli nie jest to krytyka w dobrej wierze, ani konstruktywna, to trzeba zaszufladkować ją jako czystą frustrację innych.

Nie zakładam, że wszystko będzie mi wychodzić, układać się i będę osiągać same sukcesy. Każdy problem otwiera wiele możliwości i jest świetną lekcją. Poza okropnymi przypadkami jak choroba czy śmierć, zawsze jest wyjście.

Asia

 

PS.

Gdy byłam na początku kariery zawodowej moja wspaniałomyślna mama podrzuciła mi książkę „Grzeczne dziewczynki nie awansują”Lois P. Frankel. Pomogła już mnie i dwóm bliskim mi osobom (Ania, Gosik, może to czytacie 🙂 ) których niebywały progres w karierze miałam przyjemność ostatnio obserwować. Polecam !

 

Reklamy

11 uwag do wpisu “O motywacji

  1. Od wielu lat jestem ta tej drodze, którą Ty musiałaś przejść. A nawet na totalnym dnie. Robię co mogę, efektów nie widać. Pozostaje mi się nie poddawać ale dla spikoju ducha równolegle cieszyć się tym czym mam. Marzy mi się, by kiedyś sama móc napisać taki artykuł na blogu jak Ty. Książkę „Grzeczne dziewczynki nie awansują” czytałam i też bardzo polecam.

    Lubię to

    • Jakkolwiek „oklepanie” to zabrzmi, myślę że nawet jesli teraz nie widzisz dlaczego Twoje starania nie przynoszą skutku, to kiedyś z perspektywy czasu zobaczysz, że miało to sens. Plus, czesto gdy koncentrujemy się na celu, nie widzimy mnóstwa fantastycznych rzeczy, które nas spotykają na drodze do niego. Powodzenia !

      Lubię to

  2. Gratuluje:-) bardzo istotne spostrzezenia, ja tez iles tam lat temu bylam w Twojej sytuacji. Najwazniejsze, to byc w stanie mowic o tym, czego chcesz, bo inni wcale nie musza sie domyslac. Nasze polskie „siedz w kacie a znajda cie” absolutnie sie nie sprawdza, chyba, ze ktos ma wyjatkowe szczescie.

    Polubione przez 1 osoba

  3. I am glad to see the many comments which means people are awake. That's a bit of a relief. I am also weary that the more people wait with inactivity the harder it will be to uproot the pr;o&em.Il#39bm sorry that it took the Islamization of Europe for people to add Africa to their fingers as they list the many atrocities that Islam has committed. But nevertheless, I am glad that the problem is recognized.Its so global, I don't even know what a possible solution would look like. And I sincerely don't think ignoring the problem will make it go away.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s