Jak żyje się w najdroższym mieście świata?

12674487_10205888583797649_1019534824_nBildschirmfoto 2016-03-19 um 16.34.07

 

Według ostatniego rankingu The Economist, Singapur pozostaje najdroższym miastem świata.

Tym samym potwierdziło moje nieodparte wrażenie, że nawet w Genewie na życie wydawałam mniej, a cenny są tutaj nie jednokrotnie bardziej przerażające, niż zuryskie… 

Według The Economist, najdroższe miasta świata to kolejno: Singapur, Zurych, Hong Kong, Genewa i Paryż. Ranking stworzony został na podstawie porównania koszyka dóbr od artykułów spożywczych i odzieży po koszt posiadania samochodu i podstawowe rachunki.

Singapurski paradoks polega natomiast na tym, że MOŻNA ŻYĆ TU TANIO, ale znaczna część społeczeństwa (głównie ekspatriantów), po prostu lubi pławić się w luksusach…

Bo można tutaj zjeść pełnowartościowy posiłek za niecałe 10 złotych, i tego typu stoiska z wyśmienitym tanim jedzeniem dostępne są na każdym kroku. Można mieszkać w mieszkaniu komunalnym, płacąc niejednokrotnie jedną trzecią ceny prywatnej posiadłości. Nawet kawa przyrządzana według lokalnych sposobów jest 3 razy tańsza niż „zachodnia”… No ale jeśli się tego nie chce… to trzeba płacić słono.

Zacznijmy od zakwaterowania:

vs

W Singapurze, kraju o tak dużej gęstości zaludnienia (pod tym względem trzecie na świecie) posiadanie domu z ogrodem zarezerwowane jest dla nielicznych. Większość pięciomilionowej populacji mieszka w blokach państwowych, zwanych HDB (od Housing & Development Board), lub prywatnych kondominiach, czyli apartamentach „z wyższej półki”, w których standardem jest basen, siłownia, i 24godzinna ochrona (w jednym z najbezpieczniejszych miejsc na ziemi…).

Sama zdecydowałam się na „kondo”, bo tak naprawdę  nie miałam o Singapurze i tropikach pojęcia, więc wolałam mieć pewność, że klimatyzacja będzie działać w każdym pomieszczeniu, wilgoć nie będzie się gromadzić, mniejsze jest prawdopodobieństwo, że zaskoczą mnie różnego typu gekony czy karaluchy w moim własnym łóżku i że nie będę słyszeć przez „papierowe” ściany każdego kroku sąsiadów. 

Nie mogłam uwierzyć, że 20 metrów od drzwi mam basen, siłownie, miejsce na grilla… Pływanie po stresującym dniu w pracy, bezcenne 🙂 Natomiast przestałam się czuć uprzywilejowana, gdy zaczęłam dostawać zaproszenia tu i ówdzie… i tak: kolega mieszkający na osiedlu obok, ma do dyspozycji również korty do badmintona i tenisa, i coś na kształt i rozmiar aqua parku. Singapurskie „domówki” odbywały się w tzw „party area” w bloku jednej z koleżanek: grill, lodówki, wielki stół i basen z jacuzzi, wszystko w pięknym stylu i z widokiem na morze. Krok obok basen iście olimpijskich wymiarów. Inna koleżanka z sypialni wychodzi prosto do basenu….

Pójdźmy o krok dalej: chcesz mieszkać na 10 piętrze i mieć swój wóz w zasięgu wzroku? Jedyne 14 000 dolarów (ponad 40 000 złotych) miesięcznie i specjalną windą wwieziesz samochód vis-a-vis mieszkania! bez komentarza…

Bildschirmfoto 2016-03-19 um 16.33.59

No właśnie, samochód. Czy muszę dodawać, że, jak w każdym większym mieście, poza peryferiami, metro jest najszybszym i najtańszym środkiem transportu? Oczywiście, samochód jest czasem konieczny, na przykład gdy ma się małe dzieci lub ze względu na charakter pracy… Natomiast gdy ma służyć staniu w korku dwa razy dłużej niż trwa podróż metrem oraz oczywiście pokazaniu się … jest to bardzo, ale to bardzo droga zabawka. Koszt posiadania samochodu to około 300 000 tysięcy złotych, głównie za sprawą podatków i opłat, które stanowią mniej więcej równowartość samego samochodu… A nie wiele widać samochodów małych, skromnych i starszych niż kilka lat. 

Taksówki są w Singapurze stosunkowo tanie. Ale gdy nadużywa się nawet taniej rzeczy, staje się ona droga. Czy na prawdę kilometr trzeba jechać taksówką? Lub brać taksówkę do pracy? 

Jedzenie: mając do wyboru to świeże, lokalne jedzenie za parę dolarów, czy na prawdę trzeba jadać w restauracjach kilka razy w tygodniu?

Czy faktycznie jedyny porządnie działający telefon to najnowszy Iphone? 

Po przeprowadzce do Singapuru, okazało się również, że żyłam w średniowieczu, bo paznokcie maluję sobie sama, i bywam u kosmetyczki lub w spa rzadziej niż raz w miesiącu 😉

Nie bez powodu  singapurskie nagłówki mówią o „najdroższym mieście dla ekspatriantów”, nie najdroższym mieście świata… A równocześnie według Mercer’a najlepszym miejscem dla ekspatriantów, dzięki wysokiej jakości życia.

Obserwując to właśnie środkowisko „zachodnich”, którzy zostali tu wysłani na z reguły kilkuletnie kontrakty i czują, że złapali pana boga za nogi, jest mi niekiedy mdło od tych luksusów… Najdroższe restauracje, mieszkania, drinki, wakacje… 

Pozostawia to często niesmak, tym bardziej, że szukając pracy przekonałam się, że zachodnie, międzynarodowe firmy płacą 2, nawet 3 razy więcej niż lokalne. Co gorsza, nawet w takich, lokalsi często zarabiają o połowę mniej wykonując tą samą pracę. Przywileje rasowe? boli mnie to… 

W Singapurze nie ma widocznej, uderzającej biedy. Wystarczy natomiast wysiąść kilka przystanków za centrum i zagłębić się w lokalny świat, tam, gdzie biali ekspaci wzbudzają zdziwienie, żeby przekonać się, że wiele rodzin zmuszonych jest żyć bardzo skromnie, żeby związać koniec z końcem…

Ekspaci lubują się w singapurskich luksusach na zasadzie zachłyśnięcia się tym dostatkiem, który tutaj przypadł im w udziale… Lokalni natomiast…

Konsumpcja i wygoda jest nierzadko celem życia. Jest to społeczeństwo bardzo hierarchiczne, gdzie dużą rolę odgrywa status społeczny. Podczas gdy zachodni ekspata potrafi ze swojego luksusowego apartamentu wyjechać na kilka dni do serca dżungli, powątpiewam, że zdobyli by się na to moi lokalni, postawieni koledzy… Nie robi się tego, co jest domeną klasy niższej… Przykład z ostatnich dni: chciałam pokazać nowemu koledze z Europy sąsiednią, tanią stołówkę, dla mnie najciekawsza opcja na obiad to właśnie „tak jak lokalni”. Nikt nie chciał do nas dołączyć, zareagowali z niesmakiem… Pytam więc: jeśli macie możliwość zapłacić za lunch 3 zamiast 13 dolarów, wybierzecie 13? Tak, bo przecież lepiej pokazać się w centrum handlowym, niż na stołówce i lepiej zapłacić więcej. Podobnie nie wypada jeździć autobusami ani udawać się pieszo dalej niż 5 minut drogi… Tak po ulicach spoceni to tylko robotnicy chodzą. Wakacje: nie ważne gdzie, ważne żeby hotel był prawdziwie luksusowy i blisko centrum handlowego. 

Nie przestaje mnie również szokować zamiłowanie do bardzo drogich marek wśród bardzo młodych ludzi. Dziś koleżanka powiedziała mi, że z okazji pełnoletności (tutaj 21 zamiast naszej osiemnastki), otrzymuje się z często szwajcarski zegarek, torebkę Louis Vuitton czy Prady…   

Luksus jest tutaj więc popularnym sposobem na życie, nie koniecznością. Nie bójcie się Singapuru, może być tani i przystępny, szczególnie gdy jest się otwartym na lokalne smaki i doznania 🙂 

12422139_10209295165404162_1884881710_o.jpg

Reklamy

9 uwag do wpisu “Jak żyje się w najdroższym mieście świata?

  1. Subiektywne może być podejście do pogody, jedzenia ale nie do danych zawartych w dobrze opisanym rankingu i tym podobnych rzeczy, oczywiście ranking taki trzeba by przeczytać u źródła a nie tylko jakiś artykuł o nim. Na razie to AsiaInAsia kwalifikuje się na redaktora Onetu. O Singapurze nadal wie niewiele ale ma pełno przesmiesznych wniosków.

    Polubienie

    • Twoj drugi komentarz przemawia do mnie znacznie bardziej niz „Stek bzdur, jak zwykle”, ktory byl tylko chamskim podpisem zakompleksionej, anonimowej osoby. Czy masz bloga, ktory moglabym przeczytac? Z ogromna przyjemnoscia czytam wpisy Asi, ktora nie jest przeciez glownym analitykiem OECD, tylko pracujaca w Singapurze osoba ciekawa swiata. Proponuje wrzucic na luz i odnosic sie do autorki bloga z wiekszym szacunkiem. Jestem pewna, ze jest ona otwarta na konstruktywna krytyke i komentarze.

      Polubienie

  2. Jeżeli ktoś komentuje spostrzeżenia i obserwacje z życia codziennego w Singapurze, że to jest „Stek bzdur” to wydaje o sobie odpowiednią opinię! Dalsze komentarze są zbyteczne. Oczywiście, Singapur jest wyjątkowym miastem (państwem) w skali światowej, ale życie toczy się tam tak samo jak jak na całym świecie. Czystość i porządek – tego można pozazdrościć. Jeżeli chodzi o bogactwo i pokazanie tego innym ( samochody, wille czy pałace, jachty…itd ).to też może się znudzić. W Moskwie też jeżdżą supersamochodami, mieszkają w pałacach i są pilnowani 24 godziny na dobę ( oczywiście ci superbogaci), ale co to za życie? Wybieram skromne mieszkanie z klimatyzacją w Singapurze!!!
    Warto wspomnieć o problemie nanny ( babysitters ) w Singapurze o tym niechętnie się mówi.
    Blog ASIAINASIA jest bardzo ciekawy, prowadzony z dziennikarską fantazją, to, że ktoś to oceni jako „stek bzdur” – no cóż, żyjemy wśród ludzi. Czekam na nowe zdjęcia i komentarze!

    Polubienie

  3. {I enjoy|I like|I love|I quite like|I really like} {reading|reading through|looking through} {a post|an article} {that will make|that can make} {people|men and women} think. Also, {thanks for|thank you for|many thanks for} {allowing|allowing for|permitting} me to comment!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s