O przyjaźniach dalekosiężnych

Wpis ten powstał w ramach Klubu Polki na Obczyźnie. Klubowiczki opisują swoje doświadczenia związane z nawiązywaniem przyjaźni na emigracji. Koniecznie zajrzyjcie zarówno na klubowego bloga jak i fanpage na FB.

Pierwsze miesiące w nowym miejscu to zachłyśniecie się nowym środowiskiem. Wiele „och” i „wow”, energia, żeby poznawać ludzi, słuchać przeróżnych ich historii, które doprowadziły ich do tego samego miejsca, w których znalazłam się ja. Wspólne wykorzystywanie nowego miejsca i okoliczności, w których przyszło nam żyć do maksimum. Potem nadchodzi moment kiedy zaczynają męczyć wiecznie te same rozmowy „skąd jesteś” „kiedy tu przyjechałaś?” „gdzie pracujesz i czy lubisz lokalne jedzenie?”. Zdajesz sobie sprawę, że męczą Cię small talki, powierzchowne kontakty i znajomi tylko „na imprezę”.

Ostatnio rozmawialiśmy o tym przy stole. O tym, że po roku pobytu w Singapurze z szerokiego grona znajomych wyłania się ta garstka osób, z którymi łączy nas coś więcej niż gadka szmatka na w kółko te same tematy, i prawdopodobnie tylko te kontakty przetrwają. Każdy z nas przecież ma ograniczone zasoby energii, którą może spożytkować na kontakty towarzyskie, szczególnie te powierzchowne, które wysysają z nas energię zamiast jej dodawać. Podobnie było w każdym innym miejscu gdzie mieszkaliśmy do tej pory… Znajomych można mieć mnóstwo, o przyjaciela natomiast ciężko, szczególnie w miejscu tak egzotycznym… 

„Widzisz, z czasem te egotyczne kontakty przemijają, a najgłębsze przyjaźnie to te z ludźmi pochodzącymi z twojego środowiska…”. No tak, ma rację. Zderzenie kultur. W końcu środowisko kształtuje naszą osobowość, a kultura wpływa na wartości… chwila, zapomnieliśmy … że sami jesteśmy z różnych krajów, innych środowisk i nawet rozmawiamy ze sobą w języku, który nie jest naszym ojczystym… Ten mężczyzna już 7 rok jest moim najbliższym przyjacielem i przyszłym mężem. Nasz stopień porozumienia daleki jest o wszelkich kulturowo-językowych konceptów i jest najlepszym dowodem na to, że przyjaźń nie zna granic.

Na liście gości na nasz ślub wiele jest narodowości, osób którzy mimo że fizycznie stali się dalecy, w pewnym momencie odegrali w naszym życiu ważną rolę. Moi przyjaciele stali się jego przyjaciółmi i odwrotnie, zapomnieliśmy już, że ktoś tu jest „nie stąd”.

Ale to w dalszym ciągu europejski krąg kulturowy, a jak to jest w Azji*…

Zdarzają się nadal i dość często sytuacje, które mnie wprost szokują i myślę sobie, że jestem z innego świata. Często dają się we znaki znaczące światopoglądowe różnice, i mimo że jestem osobą bardzo ciekawą świata, chłonącą wszystko co nieznane i uzależnioną od nowych wrażeń, to trzeba przyznać: że mogę się tych różnic uczyć, szanować, rozumieć, ale nie jestem w stanie się z nimi utożsamiać…

… a z drugiej strony nie inaczej czuje się w rodzinnym mieście spotykając kogoś, kto jest po prostu całkowicie inny niż ja. 

Wspominałam o tym wielokrotnie: miałam wątpliwości jak odnajdę się i jak będę odebrana w Azji z moim temperamentem, bezpośredniością, a nawet stylem życia i zainteresowaniami. Gdyby mierzyć wymiarami kultury Hosftede, to jest mi do lokalnej kultury bardzo daleko. Nie pomyślałabym, że do grona najbliższych mi osób dołączy Chinka, poznana w bardzo przypadkowy sposób, z którą od pierwszego wejrzenia odnalazłam wspólny język. Kulturowo jest nam do siebie bardzo daleko, natomiast identycznie patrzymy na życie , to samo nas bawi, smuci i wkurza. 

Singapur jest na tyle „wygodny”, że zawsze można pozostać w swojej strefie komfortu i ograniczyć kontakty do zachodnich ekspatów, których jest tu mnóstwo… Dlatego nie przestaje mnie dziwić, że to właśnie Shan Shan będzie tą znajomością, którą stąd ze sobą zabiorę. 

Jak to więc jest z tymi międzynarodowymi przyjaźniami?

Na pewno w osobach z tego samego kraju z założenia można odnaleźć wyjątkowe zrozumienie. Na pewno wspólny język ułatwia rozmowę o niuansach. Na pewno na poziomie emocjonalnym rozumiemy się niepowtarzalnie, bo znamy kontekst w którym dorastaliśmy. Na pewno nic nie zastąpi polskich przyjaciół. Przyjaźnie z czasów dzieciństwa, okresu dorastania i studiów są najsilniejsze, najprostsze, najbardziej bezinteresowne i szczere. Bo tyle razem przeżyliśmy i razem dorastaliśmy zanim zdążyliśmy stać się wyrachowani i nieufni…

W przyjaźniach międzykulturowych i transgranicznych nie trzeba wszystkiego wyjaśniać. Przeszłość często można streścić do jednego zdania, zamiast spowiadać się z chronologicznego przebiegu wydarzeń w naszym życiu. To kiedyś wyjdzie, tak a propos. Żyjemy tu i teraz. Uczymy się od siebie.  Wybieramy z naszych kultur co najlepsze i z tego tworzymy nasze fundamenty. Do tego ciekawie jest, jak nigdy.

 

*Oczywiście dokonuję znacznego uproszczenia mówiąc „Azja”, natomiast Singapur i moje miejsce pracy są tak specyficzne, że mam do czynienia w większością krajów, jak Azja długa i szeroka. 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “O przyjaźniach dalekosiężnych

  1. Swietnie napisane! Mam bardzo podobne refleksje, zreszta chyba rozmawialysmy o tym, jak bylam w Singa. Pytania, „czemu akurat Malezja” i „jak mi sie tu podoba” slyszalam juz tyle razy, ze formulki z odpowiedzia jestem w stanie wyrecytowac w nocy o polnocy. Tez zaczely mnie meczyc i nudzic expackie imprezy i pogawedki w kolko o tym samym. Wszystkie twarze staly sie podobne do siebie. Co weekend odbywa sie czyjas impreza powitalna albo pozegnalna, ale… ile mozna.
    Natomiast wciaz zdarzaja sie magiczne chwile i czasem tak po prostu nasze drogi krzyzuja sie z kims, z kim rozumiemy sie prawie bez slow, mimo wszelkich roznic w kwestii kultury, jezyka, doswiadczen. Podobnie jak Ty jestem w „transkulturalnym” zwiazku i wciaz nie moge sie nadziwic, ze spotkalam w Azji czlowieka z Ameryki Poludniowej i okazalo sie, ze nadajemy na tych samych falach i mamy tak bardzo podobne poczucie humoru. Do najblizszych mi osob poznanych w Malezji moge zaliczyc tez lokalnego Hindusa (w sensie Malaysian Indian :)) i Peruwianke. Co z tych przyjazni bedzie – czas pokaze!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s