O przyjaźniach dalekosiężnych

Wpis ten powstał w ramach Klubu Polki na Obczyźnie. Klubowiczki opisują swoje doświadczenia związane z nawiązywaniem przyjaźni na emigracji. Koniecznie zajrzyjcie zarówno na klubowego bloga jak i fanpage na FB.

Pierwsze miesiące w nowym miejscu to zachłyśniecie się nowym środowiskiem. Wiele „och” i „wow”, energia, żeby poznawać ludzi, słuchać przeróżnych ich historii, które doprowadziły ich do tego samego miejsca, w których znalazłam się ja. Wspólne wykorzystywanie nowego miejsca i okoliczności, w których przyszło nam żyć do maksimum. Potem nadchodzi moment kiedy zaczynają męczyć wiecznie te same rozmowy „skąd jesteś” „kiedy tu przyjechałaś?” „gdzie pracujesz i czy lubisz lokalne jedzenie?”. Zdajesz sobie sprawę, że męczą Cię small talki, powierzchowne kontakty i znajomi tylko „na imprezę”.

Czytaj dalej

Rok

Rok i dwa tygodnie temu moja stopa po raz pierwszy postanęła na singapurskiej ziemi 🙂

Przeprowadzka tutaj to czysty przypadek lub raczej okazja, która się pojawiła i grzechem byłoby jej nie wykorzystać. Wcześniej Azja nie interesowała mnie za bardzo… myślałam raczej o wyjeździe do Ameryki Południowej lub Kanady… Ze względu na język, kulturę i temperament. Azja nie przyciągała mnie nawet na wakacje.

Takie życie płata figle. Nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby tu zamieszkać, ale nie potrzebowałam dużo czasu żeby dostrzec, że warto było właśnie taki podjąć krok i wyjść poza swoja strefę komfortu i preferencji. 

Czytaj dalej